Ostatnio nie miałam zbyt dużo czasu na blogowe wpisy… A to wszystko za sprawą tego, że moje życie nieco przyspieszyło ;) Przede wszystkim znalazłam pracę (no ok,nie tylko ja – pracuję teraz z mężem ramię w ramię) Przyznaję, że jestem teraz tak zmęczona,że walczę z drgającą powieką czytając każde zdanie po 3 razy ;)

Ale od początku! Dokładnie w naszą 3 rocznicę ślubu zostaliśmy zaproszeni na rozmowę do pewnej firmy, która pomyślnie rozpatrzyła naszą kandydaturę :) Wszystko brzmi pięknie i prosto, ale w rzeczywistości wydarzyło się coś o wiele więcej… zamknęliśmy w końcu nasz kilkumiesięczny etap poszukiwań.

Jak już wspomniałam pracujemy ramię w ramię, będąc dla współpracowników ciekawym zjawiskiem małżeństwa, które jest ze sobą 24/7. Wciąż jesteśmy pytani czy nas to nie męczy, czy się nie rozpraszamy itp Dla mnie jest to naturalne, bo przecież zawsze robiliśmy wszystko razem, włączając pracę… Muszę przyznać, że jedyną rzeczą, która trochę już mnie męczy jest gdy koordynator chcą coś wytłumaczyć zespołowi używa nas kolejny raz jako przykładu…;)

W związku z nową pracą zmieniłam teraz sposób funkcjonowania w ciągu dnia. Wstaję o 6.00. Nie narzekam jednak, bo wstając tak wcześnie rano pamiętam moje sny :) Słyszałam gdzieś, że jest to najlepsza pora na zarejestrowanie snu gdyż po godz.6.00 co każde 15min zapominamy jakąś część naszego snu. Taka ciekawostka :)

Trzymajcie za mnie kciuki w związku z nowymi wyzwaniami ;)

Advertisements