Od jakiegoś czasu znów szukam pracy. Miało coś wyjść, nie wyszło, długo by opowiadać…

Tak czy inaczej znów rozsyłam CV i udaję się na budujące poczucie własnej wartości i zachęcające do dalszego rozwoju…spotkania ;)

Pomimo ogólnej redukcji etatów dla nauczycieli i masowych zwolnień w oświacie nie tracę nadziei, że będzie dobrze. Zależy mi bardzo na pewnej pracy w bibliotece….Achh jak bym tam chciała…No, ale poczekam i zobaczę co z tego wyjdzie.

Przedstawicielem handlowym, ubezpieczeniowym czy doradcą kredytowym na razie być nie planuję. Lekkiego stopnia niepełnosprawności też u siebie dzięki Bogu nie zauważam…No tak, wieje ironią, a tak bardzo zależało mi na tym aby był to wpis wiejący pozytywnym nastawieniem ;)

A tak na poważnie, to przez ostatnie kilka lat naprawdę nie sądziłam,że będę szukać pracy w swoim zawodzie. Wszystko układało się tak jakbym już zawsze miała żyć jak żyłam, robić to, co potrafiłam najlepiej i kochałam. Uczę się teraz pokory i wdzięczności za to co jest.

Pamiętam gdy po maturze pracowałam kilka miesięcy w sklepie spożywczym należącym do pewnej tatarskiej rodziny. Praca na 3 zmiany, dwie kasy fiskalne do obsługiwania i wypłata – widmo…Obiecałam sobie wtedy, że nigdy więcej… ;)

Najważniejsze jednak teraz jest to, że nie uzależniam tego kim jestem od tego ile zarabiam czy gdzie pracuję. Chcę po prostu móc poprzez moją pracę poznawać ludzi, którym mogę pomóc lub sprawić by ich dzień był weselszy :) Marzy mi się miejsce, w którym moją rolą będzie coś więcej niż proste zrobienie tego co do mnie należy, powrót do domu i czekanie na wpłatę na konto.

 

Advertisements