No właśnie, co kryje się pod datą 23 czerwca?;) Muszę przyznać, że co roku od nowa muszę się w tym upewniać. Nie ukrywam,że gdyby nie kalendarz albo internet to już kilkakrotnie bym ten telefon do taty przeoczyła. Jakoś tak się utarło w naszej kulturze, że 26 maja jest ogólnie znany jako Dzień Matki a Dzień Ojca nie jest już tak hucznie obchodzony.

Moje pierwsze wspomnienie taty z dzieciństwa dotyka okresu gdy miałam ok. 3 lat. Pamiętam, że leżałam wtedy na pół śpiąc na kanapie po czym zostałam przez niego zaniesiona po bardzo stromych schodach na górę. Pamiętam też, że położył on obok mnie takiego bardzo starego, wypłowiałego misia, z którym się wtedy nie rozstawałam. Zawsze lubiłam wracać do tego wspomnienia, zwłaszcza w chwilach gdy czułam, że nasze drogi jakoś się rozmijają.

Wychowałam się w bardzo tradycyjnym polskim domu, w którym to mama twardo sprawowała pieczę nad wszystkim. Nie jestem fanką takiego układu i cieszę się bardzo, że udało mi się nie przenosić go do mojego małżeństwa. Często w dzieciństwie przejawiałam zachowania skrajnie empatyczne w stosunku do taty. Gdy coś go zasmuciło, wkładałam duży wysiłek by go rozśmieszyć, gdy widziałam, że ma mniej pieniędzy ukrywałam potrzebę kupienia czegoś, nawet niezbędnego po tylko aby go tym nie obarczać. Nie jest to na dłuższą metę zdrowe zachowanie, czego konsekwencje później ponosiłam. Jednak ciężko było mi zagłuszyć w sobie taki dziwny rodzaj współczucia, który do niego czułam…Tak jakbym wiedziała,że coś mu nie wyszło, jakby było go stać na coś więcej niż to co ma…że mógłby być szczęśliwszy niż jest…

Gdy zdawałam na studia, powiedział, że się nie dostanę. Dostałam się. Gdy wyjeżdżałam, powiedział, że nie poradzę sobie na nich. Poradziłam. Gdy wychodziłam za mąż, mówił, że nie będę z nim szczęśliwa i umrzemy z głodu. Jestem z nim przeszczęśliwa a jedzenia nam nigdy nie brakowało ;)

Dziś, tego kolejnego 23 czerwca chciałabym jak zwykle aby tata był ze mnie dumny. Wiem, jednak, że już więcej nie wezmę na siebie ciężaru zapracowywania na to. Chciałabym po prostu aby pewnego dnia dostrzegł te wszystkie niewytłumaczalne cuda, które mi się przytrafiły, te wszystkie sukcesy, które dziś niewiele dla niego znaczą aby poznał bliskich mi ludzi, którzy są dla teraz niego tak samo zwariowani jak ja…

Advertisements