Od jakiegoś czasu moją głowę zaprząta kwestia wdzięczności. Zauważyłam, że dużo łatwiej przychodzi mi narzekanie na to czy na tamto niż dostrzeganie pozytywów. Bardzo zależy mi na tym aby to zmienić. Nie chodzi mi o jakieś sztuczne doszukiwanie się „na siłę” plusów, ale o taką radość z małych rzeczy. Logiczne wydaje się to, że osoby z postawą wdzięczności nie zostają tak mocno dotykane przez przeróżne rozczarowania…Najpiękniejszymi jej wyrazami są te niewymuszone, naturalne gesty, które nie niosą ze sobą upatrzonej w tym korzyści.

Mam przyjaciółkę, która czasem podrzuca mi jakiś ciuch, kosmetyk czy coś do zjedzenia i za każdym razem wiem, że jest to objaw tego jak jest ona wdzięczna za tą relację. Tak jakby zamiast użycia słów pokazała mi ile radości daje jej nasz wspólnie spędzany czas.

Na dobry początek (w ramach nauki wdzięczności) postanowiłam wypisać kilka rzeczy za które jestem wdzięczna:

1) Za męża z osobowością pioniera, który uczy mnie wychodzenia z wyuczonych schematów

2) Za zaopatrzenie na każdy dzień

3) Za rodzinę, w której choć nie jest kolorowo, pomaga mi kształtować to kim jestem

4) Za to,że moje wychodzenie z opresji nie jest zwykłym „spadaniem na cztery łapy” lecz cudownym znakiem Boskiej interwencji ;)

Na koniec zdjęcie opublikowane przez Polską Akcję Humanitarną (PAH)

Obrazek

 

Advertisements